Droga do profesury – 25 lat wyborów i konsekwencji
Otrzymanie tytułu profesora to dla mnie ogromne wyróżnienie. Z wykształcenia jestem biologiem, choć na początku marzyłam o medycynie. Los poprowadził mnie inną drogą – zostałam profesorem nauk medycznych i nauk o zdrowiu. Droga do profesury bywa zwieńczeniem kariery naukowej – u mnie trwała 25 lat.
„Ty się dopiero rozpędzasz” – powiedziała mi ostatnio przyjaciółka, jedna z tych, dzięki którym powstała Fundacja Bank Mleka Kobiecego. I rzeczywiście: dziś mam poczucie, że bardziej chcę niż muszę. I że naprawdę dużo mogę.
Zastanawiam się, czy coś się zmieniło. A może tak było zawsze – że kolejne tytuły i stopnie nie były celem samym w sobie, lecz dodawały mi siły, umacniały mnie w wyborze drogi naukowej i motywowały do dalszej pracy.
Macierzyństwo jako czas największej twórczości
Najbardziej owocne i twórcze okresy w moim życiu zawodowym przypadały na czas oczekiwania na kolejne dzieci oraz urlopy macierzyńskie. A jestem mamą czwórki dzieci: Franciszka, Antoniny, Emilii i Ignacego.
Pracę magisterską broniłam w ciąży, a badania nad czynnikami rozwoju raka żołądka, które prowadziłam w laboratorium Centrum Onkologii, zakończyłam właśnie dlatego, że dowiedziałam się, iż spodziewam się dziecka.
W tamtym czasie pracowałam jako magistrantka bardzo intensywnie i z pełnym zaangażowaniem. Zmiana priorytetów i skupienie się na zdrowiu dziecka były dla mnie pierwszą szkołą umiejętności podsumowywania, analizowania i wyciągania wniosków z zamkniętego etapu pracy. To kompetencje, które później okazały się niezwykle przydatne na drodze kariery naukowej.

Od laboratorium diagnostycznego do pracy naukowej
Mój urlop macierzyński trwał zaledwie cztery miesiące, a perspektywa powrotu do pracy w laboratorium diagnostycznym budziła we mnie coraz większe wątpliwości.
Wtedy po raz pierwszy pomyślałam o pracy naukowej. Wyobrażałam ją sobie jako wolny zawód – taki, który pozwoli mi połączyć badania naukowe z opieką nad synkiem. Jednocześnie decyzja o pozostawieniu małego Franka pod opieką obcej osoby była dla mnie niewyobrażalnie trudna.
W tej decyzji pomogła mi moja mama chrzestna – naukowiec i zapalony dydaktyk, wieloletni pracownik Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego. Przyszła i powiedziała, że chętnie zamieni kilkunastoosobowe grupy studentów, którymi od lat się opiekowała, na jednego podopiecznego – mojego synka.

Doktorat między domem a laboratorium
To dało mi siłę, przestrzeń i czas, by przygotować projekt na elitarne Studia Doktoranckie Studium Medycyny Molekularnej, realizowane w Instytucie im. M. Nenckiego PAN w Warszawie.
Czas pracy nad doktoratem był kolejnym etapem zawodowych pasji i intensywnego wiru badań. Moją kotwicą zawsze pozostawał jednak dom. A może lepiej powiedzieć: nigdy nie straciłam z oczu światła palącego się w oknach naszego mieszkania jak latarnia morska. Mieszkaliśmy wtedy na tyle blisko instytutu, że zdarzało mi się późnym wieczorem wracać jeszcze sprawdzić wyniki doświadczeń. Czasem jednak musiałam odpłynąć dalej – na przykład na kilkumiesięczne stypendium do Paryża.
Praca w Instytucie Nenckiego nad nowymi terapiami przeciwnowotworowymi dawała mi ogromną satysfakcję. Zdobyty tam warsztat badawczy stał się fundamentem kolejnych lat pracy, a etos nauki, obecny wśród wykładowców SMM, silnie przenikał nas – studentów.
Choroba dziecka, która zmieniła perspektywę
Będąc w drugiej ciąży, byłam pełna optymizmu, że uda mi się pogodzić powiększającą się rodzinę z zakończeniem doktoratu. Byłam już na trzecim roku i niewiele brakowało do finału.
Choroba Tosi tuż po urodzeniu zmieniła wszystko – od doświadczeń związanych z karmieniem piersią po plany szybkiego powrotu do pracy. Spędziłam z nią trzy długie miesiące w szpitalu. Ona walczyła z zapaleniem opon mózgowych, a ja z nawracającym zapaleniem piersi i poczuciem bezradności. Wraz z mężem przeszliśmy trudny czas powrotu córeczki do zdrowia i rehabilitacji. Niedługo później dowiedzieliśmy się, że Tosia będzie miała siostrzyczkę.
Powrót do pracy i kolejne macierzyństwo
Powrót do pracy na ostatni etap doktoratu, z trzecim dzieckiem w drodze, był ogromnym wyzwaniem. W tamtym czasie pomagały nam już nie jedna, ale trzy babcie.
Na obronie doktoratu byłam już wyraźnie zaokrąglona. Z kolejnego urlopu macierzyńskiego wróciłam na krótko do Instytutu Nenckiego, by następnie – jako adiunkt – rozpocząć pracę na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.
Pierwsza myśl o banku mleka kobiecego
W międzyczasie dojrzewał we mnie projekt banku mleka kobiecego. Po raz pierwszy przeczytałam o nim w British Medical Journal jeszcze w czasie choroby Tosi.
Prowadząc zajęcia z biochemii na WUM, coraz bardziej fascynował mnie skład mleka kobiecego. Jako naukowca zachwycała mnie jego złożoność – obecność niemal wszystkich cząsteczek świata chemii organicznej i nieorganicznej w jednej biologicznej substancji.
Mleko kobiece – więcej niż pokarm
Równie silne wrażenie robiła na mnie bezinteresowność kobiet gotowych oddać swoje mleko innym dzieciom. Jedną z nich była moja bardzo bliska koleżanka Magda – mama przedwcześnie urodzonej Ani – która bardzo chciała zostać dawczynią. Problem był prosty i jednocześnie bolesny: w Polsce nie istniał wtedy ani jeden bank mleka kobiecego.
Zaczęłyśmy zadawać pytania. Dlaczego tak jest? Czy naprawdę nie doceniamy faktu, że mleko matki to nie tylko pokarm, ale substancja o realnym znaczeniu terapeutycznym – bogata w przeciwciała, enzymy oraz mikro- i makroelementy kluczowe dla odporności i rozwoju noworodka?
Przełomem było spotkanie z prof. Marią Katarzyną Kornacką ze Szpitala na Karowej, która po zapoznaniu się z zebranymi materiałami wsparła naszą – wówczas jeszcze bardzo śmiałą – ideę.
Fundacja Bank Mleka Kobiecego – od idei do systemu
W 2007 roku powstało Stowarzyszenie na rzecz Banku Mleka Kobiecego, oparte początkowo wyłącznie na przyjaźniach i pracy społecznej koleżanek z kręgu harcerskiego.
Dwa lata później, za namową przyjaciela, powołaliśmy Fundację Bank Mleka Kobiecego. Realne środki na jej działalność pojawiły się jednak dopiero po otrzymaniu przeze mnie Nagrody Fundacji Kościuszkowskiej w ramach programu Tadeusza Sendzimira. Była to wówczas znacząca kwota – wystarczająca na zakup samochodu lub rozpoczęcie własnego biznesu. My przeznaczyliśmy ją na promocję idei banków mleka oraz upowszechnianie wiedzy o terapeutycznym znaczeniu mleka kobiecego.
Pierwszy bank mleka kobiecego w Polsce rozpoczął działalność w 2012 roku w Szpitalu im. W. Orłowskiego w Warszawie. Kolejny przełom nastąpił w 2018 roku, gdy dzięki finansowaniu z programu „Za życiem” banki mleka zaczęły powstawać w całym kraju.
Habilitacja, badania i realna zmiana w systemie ochrony zdrowia
Był to także czas narodzin mojego czwartego dziecka – Ignasia. Podczas urlopu macierzyńskiego przygotowywałam się do habilitacji, której głównym osiągnięciem były właśnie banki mleka kobiecego.
Sama nigdy nie zostałam dawczynią. Nie potrafiłam pogodzić intensywnego rytmu życia rodzinnego z wymagającą regularności procedurą odciągania mleka.
W Pracowni Badań nad Mlekiem Kobiecym i Laktacją, powołanej w 2016 roku przy Regionalnym Banku Mleka w Szpitalu im. Św. Rodziny w Warszawie, wraz z zespołem przeprowadziliśmy rzetelne analizy korzyści wynikających z implementacji banków mleka oraz fascynujące badania nad zmiennością składu mleka kobiecego.
Ich wyniki przyczyniły się do włączenia tej procedury do koszyka świadczeń refundowanych w Polsce – jako rozwiązania opartego na dowodach naukowych, realnie ratującego życie najmniejszych pacjentów i dającego im lepszy start.
Wdzięczność i duma z nauki
Dziś, uzyskując tytuł profesora, przede wszystkim czuję wdzięczność i dumę.
Wdzięczność wobec zespołów badawczych, dawczyń, klinicystów i instytucji, które uwierzyły w sens tej drogi. Ale także wobec moich najbliższych – męża, dzieci oraz babć i dziadków, którzy przejmowali domowe obowiązki, gdy pracowałam.
Rozpiera mnie duma z polskiej nauki – nauki, która ma głos i ma dowody. Jako profesor mogę dziś profiteri w pełnym znaczeniu tego słowa: głosić, promować i upowszechniać wyniki polskich badań naukowych w dziedzinie laktacji i banków mleka kobiecego.

Marzenie o zdrowym starcie dla wszystkich noworodków
Moim największym marzeniem jest świat, w którym każdy noworodek może otrzymać mleko własnej mamy.
Dopóki nie zawsze jest to możliwe, banki mleka kobiecego pozostają nieocenionym wsparciem – realną częścią systemu opieki nad matką i dzieckiem.
Każda dawka wiedzy, każda przebadana próbka i każdy litr mleka z banku to krok w stronę zdrowszego startu dla dzieci, które najbardziej tego potrzebują.
Uczcijmy to realnym działaniem
Jeśli chcesz uczcić moją profesurę w wyjątkowy sposób, możesz wesprzeć działania Fundacji Bank Mleka Kobiecego. Twoje wsparcie wzmacnia system banków mleka kobiecego, rozwija standardy opieki, edukację i badania naukowe oraz zwiększa dostępność mleka dla noworodków w całej Polsce. Każda darowizna to realny wpływ – inwestycja w naukę, odpowiedzialność i zdrowy start najmłodszych.